Archiwum 23 sierpnia 2004


sie 23 2004 Bez tytułu
Komentarze: 12

wypad do Leszna. na zakupy. z Jego rodziną i moja rodzina. niby miał być udany.

cos od 15:00 do 18:00 mniej wiecej zakupy ...

-> i foch. jego ...

18:20 autobus powrotny ..bilety zakupione ... coś około 18:00 On sfochowany uciekł od nas i udawał się w całkiem przeciwnym kierunku...

ja ... postanowiłam Go dogonic i zawrocic ...

w koncu Go dogoniłam ....

On: zostaw mnie!           

ja: gdzie Ty idziesz?

On: nie wiem.

przyspieszył kroku .... ze łzami w oczach .... zdenerwowana szłam za Nim .... tak przeszlismy pół miasta aż do wylotu na Góre ....

ja: gdzie Ty idziesz? co Ty robisz?

On: zostaw mnie! nie chce zebys ze mna nigdzie szła! wracaj do nich!

ja: i chcesz mnie tak zostawić?

nie odezwał się nic ... nawet za reke nie chciał zlapac .... nawet spojrzec nie mogl ... w koncu sie zatrzymal ....

ja: i co teraz zrobimy?

On: nie wiem..

ja: wracamy sie?

On: nie !

powtórzylam kilkakrotnie pytanie ... w koncu chyba wytlumaczylam mu pare spraw ... przytulil sie ... scisnal jak to w jego zwyczaju bywa ... a ja sie popłakałam ...

ja: i wracamy?

On tylko przytaknal....zadowoleni przeszli w umowione miejsce .... wyjechali autobusem 20:30 ....

i co? i jutro jade juz sama z Nim do Leszna...

[?]kasia[?] : :